
Podzielona została na 8 rozdziałów, w których zostały zawarte relacje świadków i uczestników poszczególnych wydarzeń związanych z "Z"-
zombi i etapów Pierwszej Wojny Z. Autor przedstawia nam historie z przeróżnych zakątków świata. Zarówno relacje zwykłych cywilów, którzy do samego końca nie mogli uwierzyć w to co się dzieje, dziecka, żołnierzy, naukowców, lekarzy, ale również polityków, nawet tych zajmujących najwyższe państwowe stanowiska. Przy tym wszystkim, autor kieruje się jedną zasadą: zachowania czynnika ludzkiego, a usunięcia wszelkich zbędnych ocen i komentarzy od strony autora.
Zombi tu, zombi tam... Powstało mnóstwo książek, komiksów, filmów, seriali właśnie o zombi. Czy można stworzyć coś nowego, nowatorskiego w temacie, o którym zostało już wszystko powiedziane?
Okazuje się, że tak. Książka "Warld War Z" jest tego idealnym przykładem.
Jeżeli ktokolwiek z Was spodziewa się kolejnej powieści przygodowej to grubo się myli. Otóż książka wydana jest w formie reportażu, zbioru wywiadów. Czy może być coś bardziej realistycznego, prawdziwego niż reportaż opisujący wydarzenia i miejsca? Nie. I to mnie z jednej strony w książce zafascynowało, z drugiej przeraziło do szpiku kości.
Autor nie pisze niczego, czego o zombi nie wiedzieliśmy wcześniej. Poruszają się pomimo wcześniejszej śmierci organizmu, atakują, mordują, gryzą i tym samym zarażają innych. Zabić je można tylko uszkadzając mózg. Jednak, w żadnym momencie książka nie jest nudna czy przewidywalna. W żadnym!
Książka nie jest opisem chwały, odwagi i podziwu rasy ludzkiej, która w obliczu zagłady zmienia się na lepsze i zaczyna współpracować. Co prawda jest kilka opisów bohaterskich wyczynów, ale stanowią one, tak jak w życiu, mniejszość. Znajdziemy w niej za to, opisy przeżyć i podejmowanych w akcie desperacji działań, w większości zwykłych ludzi, którzy mieli nieszczęście znaleźć się w określonym miejscu i czasie. Chciwość, rezygnacja, egoizm, wola walki, chęć ochrony najbliższych i strach. Wszechobecny strach.
To wszystko potęgowane przez realizm bohaterów wywiadów. Każda wypowiedź jest inna, dopasowana do poszczególnej postaci. Jeżeli mamy wywiad z żołnierzem używa on określeń wojskowych posługując się językiem czasami nawet wulgarnym, jeżeli z lekarzem czy naukowcem używa on określonej terminologii, jeżeli z cywilem, posługuję się językiem potocznym, pełnym emocji itd. Autor dopracował każdy szczegół.
W książce znajdziemy również przypisy np. "Okrąg Inland Empire był jednym z ostatnich oczyszczonych terytoriów Kaliforni", mające pomóc czytelnikowi odnaleźć się w miejscu, zrozumieć słownictwo np. określenia wojskowe, ale także stanowią odniesienia do "teraźniejszości". Dodaje to niesamowitej realności. W pewnym momencie ma się wrażenie, że "to" się wydarzyło naprawdę. Sama ta myśl jest przerażająca.
Książkę czyta się bardzo dobrze i szybko. Plusem jest również unikanie wszelkich ocen czy komentarzy ze strony narratora/ autora. Czytelnik sam dokonuje oceny kto był dobry, zły czy postąpił słusznie czy nie. A przede wszystkim, cały czas zastanawia się "jak ja bym postąpił?".
Książka jest równie wielkim zaskoczeniem, jak zombi, który próbuje wtargnąć do Twojego mieszkania i Cię zabić. Budzi równie wielkie emocje, a przede wszystkim strach.
Na PLUS:
Okazuje się, że tak. Książka "Warld War Z" jest tego idealnym przykładem.
Jeżeli ktokolwiek z Was spodziewa się kolejnej powieści przygodowej to grubo się myli. Otóż książka wydana jest w formie reportażu, zbioru wywiadów. Czy może być coś bardziej realistycznego, prawdziwego niż reportaż opisujący wydarzenia i miejsca? Nie. I to mnie z jednej strony w książce zafascynowało, z drugiej przeraziło do szpiku kości.
Autor nie pisze niczego, czego o zombi nie wiedzieliśmy wcześniej. Poruszają się pomimo wcześniejszej śmierci organizmu, atakują, mordują, gryzą i tym samym zarażają innych. Zabić je można tylko uszkadzając mózg. Jednak, w żadnym momencie książka nie jest nudna czy przewidywalna. W żadnym!
Książka nie jest opisem chwały, odwagi i podziwu rasy ludzkiej, która w obliczu zagłady zmienia się na lepsze i zaczyna współpracować. Co prawda jest kilka opisów bohaterskich wyczynów, ale stanowią one, tak jak w życiu, mniejszość. Znajdziemy w niej za to, opisy przeżyć i podejmowanych w akcie desperacji działań, w większości zwykłych ludzi, którzy mieli nieszczęście znaleźć się w określonym miejscu i czasie. Chciwość, rezygnacja, egoizm, wola walki, chęć ochrony najbliższych i strach. Wszechobecny strach.
To wszystko potęgowane przez realizm bohaterów wywiadów. Każda wypowiedź jest inna, dopasowana do poszczególnej postaci. Jeżeli mamy wywiad z żołnierzem używa on określeń wojskowych posługując się językiem czasami nawet wulgarnym, jeżeli z lekarzem czy naukowcem używa on określonej terminologii, jeżeli z cywilem, posługuję się językiem potocznym, pełnym emocji itd. Autor dopracował każdy szczegół.
W książce znajdziemy również przypisy np. "Okrąg Inland Empire był jednym z ostatnich oczyszczonych terytoriów Kaliforni", mające pomóc czytelnikowi odnaleźć się w miejscu, zrozumieć słownictwo np. określenia wojskowe, ale także stanowią odniesienia do "teraźniejszości". Dodaje to niesamowitej realności. W pewnym momencie ma się wrażenie, że "to" się wydarzyło naprawdę. Sama ta myśl jest przerażająca.
Książkę czyta się bardzo dobrze i szybko. Plusem jest również unikanie wszelkich ocen czy komentarzy ze strony narratora/ autora. Czytelnik sam dokonuje oceny kto był dobry, zły czy postąpił słusznie czy nie. A przede wszystkim, cały czas zastanawia się "jak ja bym postąpił?".
Książka jest równie wielkim zaskoczeniem, jak zombi, który próbuje wtargnąć do Twojego mieszkania i Cię zabić. Budzi równie wielkie emocje, a przede wszystkim strach.
Na PLUS:
- książka w formie reportażu, jako zbiór wywiadów
- zaskakujące opisy wydarzeń i miejsc
- brak komentarza i oceny ze strony narratora/autora- czytelnik sam ocenia ludzi i sytuacje
- realizm postaci
- dostosowanie języka wypowiedzi i terminologii do poszczególnych postaci
- zastosowanie przypisów odnoszących się do "teraźniejszości"
- czyta się bardzo dobrze i szybko
- przerażająca perspektywa: TO mogłoby się wydarzyć
Na MINUS:
- brak
World War Z. Max Brooks, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2013
Cena: ok 35 zł
Bardzo chętnie bym przeczytała :)
OdpowiedzUsuńZ pewnością sięgnę po tę powieść. Od dawna mam to w planach :D A potem obejrzę sobie film :)
OdpowiedzUsuńPS. Recenzja dodana do wyzwania "Czytam Fantastykę"
pozdrawiam :)
Bardzo wiele dobrego słyszałam o tej książce. Film był zaskakująco ciekawy, ale z papierową wersję ma podobno wspólny jedynie tytuł. A film widziałaś? Ktoś u mnie na blogu polecił obejrzeć trailer ekipy Honest Trailers, ale to już lepiej po seansie :) http://www.youtube.com/watch?v=I2cS5Fv5xIQ
OdpowiedzUsuńFilm widziałam i wielką obawą sięgnęłam po książkę. Nie lubię czytać książek po obejrzeniu ekranizacji, bo nie można uniknąć porównań i zawsze któraś strona traci. W tym przypadku nie miało to znaczenia. Oprócz tytułu, jednego zdania i pomysłu na odizolowanie się od zombie wielkim murem, książka i film nie mają ze sobą nic wspólnego. A trailer właśnie obejrzałam :D
OdpowiedzUsuń